Którą serię wytypowałeś w oficjalnej ankiecie Cav Zodiaco jako tą, którą chętnie byś zobaczył na 30-lecie Saintów?

Next Dimension
Next Dimension
27% [17 głosów]

Epizod G
Epizod G
16% [10 głosów]

Saintia Shou
Saintia Shou
3% [2 głosy]

Zeus Chapter
Zeus Chapter
17% [11 głosów]

Remake klasyka
Remake klasyka
30% [19 głosów]

Inną
Inną
6% [4 głosy]

Ogółem głosów: 63
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 01/16/2016

Archiwum ankiet

FAN FICTION - Sha-chan - Szukając szczęścia 5

Twarz Shuna upodobniła się do koloru jego materii. Delikatnie uwolnił się od trzymających go rąk. Ze zdziwieniem stwierdził, że nie było to wcale takie trudne. Przemknął obok Hyogi, przeskoczył na inny dach a stamtąd znalazł sobie drogę na ziemię. Pobiegł przed siebie, w byle jakim kierunku aby tylko skryć się przed wzrokiem innych osób.
Hyoga nawet nie spojrzał na oddalającego się Shuna.
Na ziemi leżał pozostawiony koc, który zsunął się z właściciela.
- I co? Zostaliśmy sami - podniósł go i szybko poskładał.
Postanowił opuścić dotychczasowe miejsce postoju.
Czasem bywa tak, że nieszczęścia pojawiają się zaraz po sobie. Nie dają ci odetchnąć, tylko uparcie pchają się stojąc jeden za drugim. W przypadku Hyogi było podobnie.
Pewna zawzięta osoba wypatrzyła go stojącego na uliczce.
- Hyoga zaczekaj! - dziewczyna podbiegła do Cygnusa
Bardzo pożałował, że opuścił tak przytulne i ciche miejsce.
- Gdzie ty się podziewasz? - spojrzała na twarz Hyogi, który z całych sił próbował ukryć swoją irytację - Powiedziano mi, że chodzisz gdzieś z Shunem.
- To dobrze ci mówiono - odparł najuprzejmiej jak potrafił.
- Jakoś go nigdzie nie widzę.
- Taru, poznaj mojego niewidzialnego przyjaciela - wyciągnął rękę wskazując na pustą przestrzeń obok niego.
- Trzeba było od razu mi powiedzieć, że nie masz ochoty ze mną rozmawiać. - Ojej to jest oferta promocyjna? Dodatkowe minuty ciszy? Bardzo dziękuję. Zdziwiona reakcją Hyogi spojrzała na niego z pełnym wyrzutem:
- A myślałam, że to tylko my mamy trudne dni - odwróciła się od niego i poszła tą samą drogą co przyszła.
Hyoga ani myślał skierować się w tą samą stronę. Nie przeszedł nawet kawałka, a na jego drodze stanęli Aiolia z Sagą.
- Widzę, że zwiększacie swoją siłę liczebną - zwrócił się do nadchodzących goldów. - Nie bądź taki chłodny Cygnusie - Saga odparł jego atak - Choć dobrze wiem, że to leży w twojej naturze.
- Widzę, że nie wygram z kimś, kto uprzykrzył życie samemu Aresowi - Hyodze humor trochę się poprawił.
- Puściłeś go wolno? - Aiolia spytał się bez owijania w bawełnę.
Zaskoczony blondyn spojrzał na stojących goldów.
- Mogę wiedzieć, na którym to kanale puszczali?
- Na naszym prywatnym. - Saga mrugnął do Hyogi - Nie martw się, my nie działamy jak żywe tablice informacyjne, które wyświetlają każdą aktualną atrakcję w Sanktuarium.
- Dobrze jest to słyszeć - Hyodze mimo tego zrobiło się trochę nieswojo.
- To jak, pognał gdzieś? - Saga natrętnie wznowił przesłuchanie.
- Tak, pofrunął niczym wolny ptak, w tylko jemu znanym kierunku.
- Ale i czasem ptaki muszą się gdzieś zatrzymać, aby założyć jakieś gniazdo - Saga delikatnie zasugerował Hyodze co ma teraz zrobić.
- Nie ma go już na wyspie, ale z pewnością go odnajdziesz - Aiolia dodał na pożegnanie.
Ten w podzięce uśmiechnął się i skierował się w stronę skąd wyczuwał obecność Shuna.

Teren, na którym się znalazł początkowo był skalisty. Pomału z coraz większą intensywnością obrastał w przyjemną w dotyku trawę. W oddali zauważył błyszczącą wstążkę.
- Woda. Czyżby tam cię twoje nogi zaprowadziły?
Nie mylił się. Rzeka nie była zbyt szeroka. Na drugim jej brzegu zauważył siedzącego Shuna.
Jego jasna cera sprawiła, iż Hyoga miał wrażanie, że po drugiej stronie nie siedział dobrze znany mu śmiertelnik lecz jakaś nimfa.
Kucnął dokładnie naprzeciw zamyślonego Andromedy.
- Uważaj, bo zamienisz się w łabędzia. - przemówił do niego cicho, ale woda sprawiła, że zdanie dodarło do adresata ze zwiększoną siłą.
Jego zielone, naznaczone tęsknotą oczy spojrzały na Hyoge.
- Twierdzisz, że to przeszkodzi nam w dialogu miedzy sobą?
- Tak, z pewnością nam to utrudni konwersację, nie mówiąc o innych rzeczach. Shun poderwał się na proste nogi. Hyoga zrobił to samo.
Jak lustrzane odbicie stawiał każdy krok identycznie jak jego zielonowłosy przyjaciel.
- Ktoś poczuł się samotny i porzucony - Hyoga pokazał wciąż trzymany przez niego koc.
Po drugiej stronie usłyszał śmiech.
- Czyli przychodzisz w imieniu mojego okrycia? Mogę go przygarnąć z powrotem.
- A znajdzie się miejsce jeszcze dla czegoś? Lub kogoś?
- Muszę się zastanowić.
- Nawet całą wieczność.
Kawałek dalej rzeka zwężała się. Hyoga z Shunem powoli spacerowali. Każdy szedł po swojej stronie.
Niebo nad nimi zaszło ciemnymi, ciężkimi chmurami. Daleko mieli do jakiegokolwiek schronienia. Shun jednak beztrosko powoli przesuwał się kamienistym brzegiem.
Na ziemię spadły pierwsze krople deszczu. Shun zboczył lekko z kursu. Hyoga nie zamierzał dłużej tkwić po drugiej stronie. Przeskoczył na drugi brzeg.. Nie czekając aż deszcz zapozna się ze wszystkimi zakamarkami jego ciała, skrył się pod jednym z rosnących w pobliżu potężnych drzew.
Kątem oka zauważył, że Shun siedzi kilkanaście metrów dalej. Postanowił nie nachodzić go. Oczy mu się zamknęły. Nie zauważył kiedy obok usiadł jego sąsiad. Spojrzał na zieloną głowę pochylającą się nad nim. Shun w rękach trzymał koc.
- Role się odwracają - Shun okrył Hyoge i przy okazji również siebie.
- Zrobiło ci się mnie żal?
- No coś ty - odparł mu z uśmiechem Shun i ułożył głowe na ramieniu Hyogi - Po prostu uznałem, że drzewo z pewną osobą pod nim wygląda na bardziej zachęcające niż samotna jedno osobówka.

Elios z zapartym tchem wysłuchiwał historii o bohaterskich czynach saintów. Przed nim stał talerz z niewiadomego pochodzenia ciasteczkami. Shaka na wszelki wypadek wstrzymał się od degustacji owych słodkości.
- Słyszałam, że pewna czwórka postanowiła przypomnieć sobie wygląd Sanktuarium. - Atena zmieniła temat.
- Tak - Shaka potwierdził informacje - I z tego co mi wiadomo nawet pewien gold zaszczycił nas swoją obecnością.
- Gold? - Elios spojrzał z zainteresowaniem na Shake.
- Tak. Libra Dohko, to nasz żływy chodzący antyk. Przydreptał za swoim uczniem jak za jakąś ruchomą mapą.

Następna część: rozdział 6


Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Sant Seiya Revolution - Multimedia
Aiolia Leo

Aiolia2

Camus6

Skorpion Milo

Złoty Rycerz Skorpiona

Milo





Duch
Verien
Verien
4 dni
Herr Saori
1 tydzień
Aioros de Sagittarius
Alien_2
Alien_2
2 tygodni
Copyrights © Saint Seiya Revolution 2006 - 2019
Powered by PHP-Fusion copyright Š 2002 - 2013 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.